Hotel Bania


Zapraszamy do podróży po Białce Tatrzańskiej i okolicach. Pogrupowaliśmy atrakcje na takie, które można zobaczyć podczas wycieczki rowerowej oraz takie, które wymagają przejażdżki samochodem.

Hotel Bania
Hotel Bania
Hotel Bania
Hotel Bania

Dzień I

Dzień I

Rowerem po najbliższej okolicy

Białka Tatrzańska sąsiaduje z wieloma miejscowościami, równie malowniczymi i ciekawymi, jak ona sama. Warto zaplanować sobie wycieczkę, dzieląc zwiedzanie na dwa etapy. Rozpoczniemy od miejscowości w najbliższym sąsiedztwie - tych w zasięgu przejażdżki rowerem. 
Czarna Góra to spiska wieś ze wzniesieniem Litwinka - doskonałe miejsce widokowe, jakkolwiek trzeba się mocno napedałować, bo podjazd do łagodnych nie należy. Ale w nagrodę, poza pięknymi widokami, można poszarżować w dół z powrotem - taka jazda dostarcza niezapomnianych wrażeń. 
Kolejną wsią na naszej mapie jest Jurgów - miejscowość graniczna, polsko-słowacka mieszanka narodowościowa. No i słowackie Tatry na wyciągnięcie ręki. Warto zatem rozważyć osobną wycieczkę dookoła Tatr i poznać alternatywę dla Morskiego Oka i Dolin Kościeliskiej i Chochołowskiej. Jako ciekawostkę dodamy, że w Jurgowie na drodze do przejścia granicznego kręcono sceny do filmu „Ciało”. 
Najbardziej znaną z sąsiednich miejscowości jest bez wątpienia Bukowina Tatrzańska - siedziba władz gminy. Punktem obowiązkowym jest wizyta w Domu Ludowym, gdzie warto zapoznać się z jego repertuarem. Każdego roku w sierpniu w Domu Ludowym właśnie odbywają się Sabałowe Bajania, czyli Konkurs Gawędziarzy, Instrumentalistów, Śpiewaków, Drużbów i Starostów Weselnych. To jedna z najstarszych imprez w okolicy, w tym roku odbędzie się po raz 48. 
Poza tym warto zaglądnąć do Schroniska na Głodówce, a w drodze powrotnej do Białki koniecznie wstąpić do knajpy „Bury Miś”. To miejsce jedyne w swoim rodzaju, wycieczka w inny wymiar. Miejsce, które kompletnie rewiduje poglądy swoich gości na użyteczność „śmieci”. No i nade wszystko oferuje bardzo dobre jedzenie. 
Jeżdżąc rowerem po najbliższej okolicy nie można zapomnieć o wizycie nad przełomem Białki. Poza Janosikiem, naszą rodzimą wersją Robin Hooda i jego bandą, zamieszkiwały te okolice pierwotne plemiona, tutaj też odnaleziono najstarszy na świecie bumerang. To miejsce, gdzie można byczyć się, opalając i nasłuchując szumu rzeki lub aktywnie spędzać czas, choćby wspinając na licznych skałach, które świetnie nadają się zarówno dla początkujących, ale także wymagających adeptów wspinaczki. 
Z grubsza objechaliśmy okolicę. Na jeden dzień wystarczy, ale wiadomo, jak to jest z apetytem.

Rozwiń szczegóły
Zwiń szczegóły

Dzień II

Dzień II

Stolica Podhala - Nowy Targ czy Zakopane?

Po wycieczce rowerowej, zapraszamy na wycieczkę zmotoryzowanych - chociaż bardziej ambitni rowerzyści również bez problemu pokonają proponowaną trasę. Warto rozłożyć sobie tę wyprawę na dwa dni, a nikt nie nabawi się zadyszki w szalonej pogoni za miejscami wartymi zobaczenia. W końcu jesteście tu na wakacjach:)
Zaczynamy, ma się rozumieć, w Białce Tatrzańskiej. Stąd wyruszamy trasą, którą przemierzaliśmy już na rowerze, do Zakopanego. Nie warto skupiać się na miejscach, w które i tak sami traficie - opowiedziano o nich bowiem już tak wiele i pokazano z każdej strony, że absolutnie każdy wie, jak wyglądają. Wyrwawszy się z tłoku Krupówek i Gubałówki możemy spacerkiem przemierzyć ulicę Kościeliską, gdzie znajdują się ponad stuletnie drewniane zagrody góralskie. Warto zajść też na Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. To miejsce szczególne dla historii Zakopanego - jest śladem istnienia tych, którzy kreowali rzeczywistość miasta i tworzyli jego legendę (spoczywają tam, m.in. Stanisław Marusarz, Władysław Orkan, Kazimierz Przerwa -Tetmajer).
Spośród ośmiu zakopiańskich muzeów warto zobaczyć Muzeum Tatrzańskie. Jeśli Stolica Podhala pochłonie cały nasz dzień warto wieczorem zaglądnąć do Teatru Witkacego - nawet, jeżeli nie trafi się spektakl, w holu zawsze jest jakaś ciekawa wystawa. 
W drodze powrotnej z Zakopanego warto kierować się na Chochołów - zabytkowy zespół architektoniczny budownictwa ludowego. Jedyne takie „zjawisko” w Polsce. 
Będąc na Podhalu nie można ominąć Nowego Targu. Z pozoru szare, małe  miasto, skrywa swoje małe perełki. Kawiarnia „Deja vue”- smaczne desery, pyszna kawa, przemiła obsługa to trzy główne filary atmosfery nowotarskiej kawiarenki. Dla chcących zjeść coś więcej, polecamy włoską restaurację „Willa Toskana”. Pizza, pasty - mmm... pyszności! 
Każdy, kto pierwszy raz odwiedza Nowy Targ musi skosztować znanych w całej Polsce, najlepszych lodów na Podhalu. Ich atutem jest przede wszystkim to, że wytwarzane są na bazie wyłącznie naturalnych składników, według niezmiennej od lat receptury. Producentów jest trzech, a spór, które są najlepsze trwa od zawsze i trwać będzie pewnie do końca świata. Jeśli posmakują, a posmakują na pewno, zapraszamy do budki z nowotarskimi lodami tradycyjnymi na Bani - nie trzeba wcale daleko szukać. Wieczorem natomiast warto zaglądnąć do "Palmy" - częste koncerty oraz wernisaże sprawiają, że to miejsce tętni życiem nie tylko w weekendy.
Jedynym w swoim rodzaju wydarzeniem, które w Nowym Targu trwa nieprzerwanie od XII stulecia jest czwartkowy i sobotni jarmark. Kto nie widział, powinien zobaczyć, bo choć towary na kramach się zmieniły, to wydaje się, że atmosfera jaka tam panuje, nie uległa zmianie od stuleci. Tym sposobem dzień się skończył i pełni ciekawych doświadczeń wracamy do Białki.

Rozwiń szczegóły
Zwiń szczegóły

Dzień III

Dzień III

Pieniny i Zalew Czorsztyński

Na koniec proponujemy udać się w Pieniny - nad Zalew Czorsztyński. To największy (sztuczny) akwen wodny w okolicy o średniej powierzchni 11 km2 (długość linii brzegowej to niespełna 30 km). Wyobraźcie sobie, że taki zbiornik mieści ponad 230 mln m3 wody. Nie trzeba już podhalańskim zwyczajem lecieć do USA, żeby się znaleźć "za wielką młaką" (sentymentalny przydomek nadany Atlantykowi przez górali emigrujących do Stanów Zjednoczonych).
Podczas prac budowlanych bardzo dużo mówiono na temat wpływu tak olbrzymiej tafli wody na mikroklimat. Nie tylko ze względu na zmiany klimatyczne, ale także ze względu na zabytkowe zabudowania z XIX wieku na terenie zalewowym, projekt wielokrotnie oprotestowywano. Ostatecznie obiekty te rozebrano i przeniesiono do muzeum-skansenu w Kluszkowcach. Przeprowadzono również wykopaliska archeologiczne w celu zabezpieczenia jak największej ilości potencjalnych przedmiotów zabytkowych. Tak powstała Osada Turystyczna „Czorsztyn”. Również w Kluszkowcach znajduje się muzeum etnograficzne w zagrodzie Królczyka - warto zaglądnąć. A i to nie koniec atrakcji -  w Kluszkowcach znajduje się  przystań jachtowa oraz Ośrodek Narciarski Czorsztyn-Ski czynny, podobnie jak Kotelnica w Białce, również latem. Ośrodek zlokalizowany jest na zboczu góry Wdżar, niegdysiejszego kamieniołomu i jest częścią skipassu TatrySki. Jeśli więc przyjedziecie zimą do Białki, możecie wybrać się również na stoki w Kluszkowcach - na tym samym karnecie. Ale nie o zimie mowa była - latem na Wdżarze można zjechać wózkową zjeżdżalnią grawitacyjną. Zastrzyk adrenaliny tylko dla tych najodważniejszych.
Na tym samym brzegu Jeziora Czorsztyńskiego znajduje się także wieś, od której nazwę wziął ten zbiornik wodny - Czorsztyn. Tutaj koniecznie zaglądnijcie do zamku, może traficie na spektakle światła i dźwięku - fantastyczne widowiska, których fabuła przeniesie w odległe czasy.  Na przeciwległym brzegu jeziora leży Niedzica - tu też jest zamek (w znacznie lepszym stanie, niż ten w Czorsztynie). Będąc na zamku, posłuchajcie opowieści o inkaskiej księżniczce, a potem jeszcze wizyta w piętrowym spichlerzu z XVIII wieku - jedyny taki na całym Podtatrzu. Po wyczerpującym oglądaniu zabytków możecie oddać się szaleństwom w wodach zalewu - na miejscu wypożyczalnie sprzętu do wodnej rozrywki.
I tu kończymy naszą wycieczkę po okolicy. Pora wracać do Białki Tatrzańskiej. Bania czeka:)

Rozwiń szczegóły
Zwiń szczegóły

Lato na Bani w ofercie First Minute już dostępne! Zarezerwuj wakacje i skorzystaj z promocji.